poniedziałek, 31 maja 2010

Z Ewangelii wg św. Łukasza

Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: "Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana". Wtedy Maryja rzekła:

"Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
Święte jest Jego imię, a Jego miłosierdzie
z pokolenia na pokolenie nad tymi, co się Go boją.
Okazał moc swego ramienia,
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem, pomny na swe miłosierdzie.
Jak przyobiecał naszym ojcom, Abrahamowi i jego potomstwu na wieki".


Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

Łk 1, 39-56


Tekst pochodzi ze strony:
http://www.brewiarz.pl/v_10/3105p/czyt.php3

Fot. M. Trojnar (Ain Karem, styczeń 2010r.)

niedziela, 30 maja 2010

Z Objawień Matki Bożej Św. Siostrze Faustynie


Dzień Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej. W czasie mszy św. usłyszałam szelest szat i ujrzałam Matkę Najświętszą w dziwnej, pięknej jasności. Szata Jej biała z szarfą niebieską - która mi powiedziała: Wielką mi radość sprawiasz, kiedy wielbisz Trójcę Świętą za udzielone mi łaski i przywileje - i znikła zaraz.
(Dzienniczek, 564)

sobota, 29 maja 2010

Z objawień Matki Bożej w Heede

Matka Boska ukazała się w Heede ponad 100 razy w latach 1937-1940. Objawienia dostąpiły cztery małe dziewczynki, w wieku od jedenastu do trzynastu lat. Były to: Anna Schulte, Greta i Maria Ganseforth, a także Susanne Bruns.

Przez dwa tygodnie dzieci postrzegały Maryję tylko wizualnie, potem Matka Boska powiedziała do Anny Schulte: „Dużo się módlcie dzieci!”, oraz nakazała im przychodzić co wieczór.

Maryja kazała nazywać się Królową Wszechświata i Królową Biednych Dusz. Objawienia rozpoczęły się w dzień zaduszny, na cmentarzu, więc prawdopodobnie Matka Boża nadając sobie tytuł „Królowa Biednych Dusz” nawołuje do modlitwy za zmarłych.

Dzieci spytały się jej „w jakiej modlitwie chciałaby być czczona?”, na co odpowiedziała że w Litanii Loretańskiej.

24 października 1939 roku nakazała dzieciom, oznajmić duchownym to, co im powiedziała. Pewnego dnia Maria Ganseforth zobaczyła, że Maryja płacze. Na pytanie dlaczego, odpowiedziała tylko: „Dzieci módlcie się”.

19 października 1940 roku Maryja powierzyła każdemu dziecku z osobna pewną tajemnicę i nakazała zdradzić ją tylko i wyłącznie Ojcu Świętemu, jak też się stało.

3 listopada 1940 roku dziewczynki ujrzały Matkę Bożą po raz ostatni. Ponownie przekazała każdej z nich tajemnicę, pobłogosławiła i rzekła: „Bądźcie oddane Bogu i dzielne. Odmawiajcie często różaniec! Żegnajcie moje dzieci, do zobaczenia w niebie”.

piątek, 28 maja 2010

Z objawień Matki Bożej w Siekierkach

22 listopada 1943
Syn Mój jest na was srodze zagniewany. Gdy spojrzycie na pola, łąki i ogrody objawia wam dobroć Bożą. A wy się nie nawracacie. Padnijcie na kolana i proście Mnie i Syna Mojego, żeby się nad wami zmiłował.

23 listopada 1943
Dzieci kochane módlcie się nieustannie. Często powtarzajcie: Najświętsze Serce Jezusa zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa włócznią przebite zmiłuj się nad nami. Jezu cichy i pokornego serca uczyń serca nasze według serca Twego.

8 lutego 1944
Przyszłam do was, abyście wiedzieli, że gdy będziecie szli śladami Moimi, nie zginiecie.

14 kwietnia 1944
Pamiętajcie, że kto będzie szedł za Mną i za Synem Moim, to Syn Mój z nim będzie.
I przyjdzie do niego przy śmierci. I będzie go sądził według Miłosierdzia Swego.
I będzie dla niego Panem i Bogiem.. Syn Mój, gdy szedł na górę kalwaryjską upadał pod krzyżem. I wy, gdy padacie krzyżem, padajcie tylko w ważne święto. Już wypełniliście rozkaz – nocy pokutnej już więcej nie będzie.

15 kwietnia 1944
Maj to jest dla was Boży Raj. W nim dużo łask otrzymacie. Zajaśniała jutrzenka. Warszawę i Siekierki mam pod Swoim płaszczem.

1944
Codziennie odmawijcie Koronkę do Najświętszych Ran Pana Jezusa i Koronkę do miłosierdzia Bożego o zmiłowanie nad światem – o miłosierdzie dla świata.

9 września 1945
Padnijcie krzyżem, a Ja swoim różańcem was pobłogosławię. Powstańcie i przytulcie krzyż do piersi. Do kogóż się garniecie, u kogóż szukacie pociechy? Chodźcie do Mnie, u Mnie szukajcie pociechy. Dusze strapione, chodźcie do Mnie, a Ja was wezmę pod płaszcz swój najświętszy. Popatrzcie na Moje cierpienia. Serce moje siedem mieczów przeszyło i jest otworzone dla was. Gdy porodziłam Syna Bożego, to już musiałam uchodzić do Egiptu. Później, gdy żegnałam się z Nim, gdy szedł do Ogrójca. I gdy Go spotkałam, gdy szedł z krzyżem, a z wielkiej żałości słowa przemówić nie mogłam. I gdy na krzyżu umierał, a hałastra naigrywała się z Niego. Czułam, że jestem opuszczona przez wszystkich. I zawołał: „Ojcze, czemu Mnie opuściłeś” i modli się jeszcze za wszystkich i woła: „Ojcze, ojcze, daruj im, bo nie wiedzą, co czynią”. I skłoniwszy głowę oddał ducha. A wy, gdy was mały krzyż przygniata, już narzekacie. Więc weźcie krzyż i różaniec w rękę i idźcie po drodze ciernistej i naśladujcie Mnie. A gdy będziecie szli po ciernistej drodze, przyjdziecie do mnie do wiecznej chwały.

czwartek, 27 maja 2010

Z objawień Matki Bożej Catalinie Rivas

(...) Nadszedł końcowy moment Prefacji i kiedy całe zgromadzenie mówiło: “Święty, Święty, Święty”, nagle wszystko co znajdowało się za celebransami zniknęło. Za Arcybiskupem z lewej strony tysiące aniołów ukazało się po przekątnej, mali aniołowie, wielcy aniołowie, aniołowie z dużymi skrzydłami, aniołowie z małymi skrzydłami, bez skrzydeł. Tak jak poprzedni wszyscy byli ubrani w białe szaty kapłańskie lub ministranckie.

Każdy z nich ukląkł ze złożonymi rękami i pochylił głowę ze czcią. Słychać było piękną muzykę jakby wiele chórów z różnymi głosami, wszyscy śpiewali unisono razem z ludźmi: Święty, Święty, Święty...

Nadszedł moment Konsekracji, najcudowniejszy z Cudów. Za Arcybiskupem z prawej strony pojawiło się mnóstwo ludzi, także po przekątnej. Byli oni ubrani w identyczne tuniki ale w kolorach pastelowych: różowych, zielonych, jasnoniebieskich, liliowych, żółtych, jednym słowem w różnych i bardzo ciepłych kolorach. Ich twarze były także jaśniejące, pełne radości. Zdawali się być w tym samym wieku. Można było zauważyć (nie potrafię powiedzieć dlaczego), że byli ludźmi w różnym wieku, ale ich twarze wyglądały jednakowo, bez zmarszczek, szczęśliwe. Wszyscy oni także uklękli na śpiew “Święty, Święty, Święty Pan...”

Matka Boża powiedziała: “To są dusze wszystkich Świętych i błogosławionych w Niebie. Pomiędzy nimi są dusze twoich krewnych, którzy już się cieszą oglądaniem Boga.”

Następnie zobaczyłam Ją dokładnie po prawej stronie Arcybiskupa, krok za celebransem. Była zawieszona odrobinę nad podłogą, klęcząc na jakimś bardzo solidnym przezroczystym i jednocześnie jaśniejącym materiale jakby czystej wodzie. Najświętsza Dziewica, z rękami złożonymi patrzyła z uwagą i szacunkiem na celebransa. Stamtąd mówiła do mnie, ale bez słów prosto do serca, nie patrząc na mnie: “Dziwi cię to, że stoję za Arcybiskupem, nieprawdaż? Tak właśnie powinno być... Z całą miłością, jaką Syn mi daje, On nie udzielił mi godności, której udzielił kapłanom; uobecniania codziennego Cudu moimi rękami, tak jak to oni robią swoimi kapłańskimi rękami. Dlatego czuję głęboki szacunek dla kapłanów i dla cudu, którego Bóg dokonuje przez nich, co skłania mnie do uklęknięcia za nimi.”

O mój Boże, jak wielką godność, jak wielką łaskę wlewa Bóg w dusze kapłańskie, a ani my, a może niektórzy z nich także, nie jesteśmy tego świadomi.

Za ołtarzem ukazały się cienie ludzi w szarych kolorach z rękami wzniesionymi. Matka Boża powiedziała: "To są błogosławione dusze z czyśćca, którzy czekają na wasze modlitwy, by mogły być uwolnione. Nie przestawaj modlić się za nie. Oni modlą się za was ale nie mogą modlić się za siebie. Ty masz się za nie modlić , aby pomóc im wyjść z czyśćca, aby mogli być z Bogiem i cieszyć się Nim wiecznie.

Teraz to widzisz; jestem tutaj przez cały czas. Ludzie idą na pielgrzymki, szukają miejsc, gdzie się ukazałam. Jest to dobre z powodu łask, które tam otrzymają. Ale w żadnym objawieniu, w żadnym innym miejscu nie jestem bardziej obecna niż w czasie Mszy Świętej. Zawsze Mnie znajdziesz u stóp ołtarza, gdzie jest odprawiana Eucharystia. U stóp Tabernakulum, pozostaję z aniołami, ponieważ jestem zawsze z Jezusem.”

Widzieć piękne oblicze Matki w chwili odmawiania słów “Święty, Święty, Święty...”, a także innych z promieniejącymi twarzami, rękami złożonymi, oczekującymi na cud, który się nieustannie powtarza, było przebywaniem jakby w samym niebie. I pomyśleć, że są ludzie, którzy w tym momencie mogą być rozproszeni rozmową. Boli mnie, gdy mówię, że wielu mężczyzn, więcej niż kobiet stoi ze skrzyżowanymi rękami jakby składając hołd tak jak równemu sobie.

Maryja powiedziała: “Powiedz wszystkim, że człowiek nie jest nigdy bardziej człowiekiem niż kiedy zgina kolana przed Bogiem.”

Celebrans wypowiedział słowa Konsekracji. Był on człowiekiem normalnego wzrostu, ale nagle zaczął rosnąć, napełniając się światłem, nadzwyczajnym światłem koloru pomiędzy bielą i złotem, które go ogarnęło i stało się bardzo silne wokół głowy. Z tego powodu nie mogłam dostrzec rysów. Kiedy podniósł Hostię zobaczyłam Jego ręce. Na wierzchu dłoni miał jakieś znaki, z których emanowało dużo światła. To był Jezus! To On otaczał Sobą celebransa, otaczał z miłością jego ręce. W tym momencie Hostia zaczęła rosnąć i stała się wielka. Ukazała się cudowna twarz Jezusa patrzącego na swój lud.

Instynktownie chciałam pochylić głowę i Matka Boża powiedziała: “Nie patrz w dół. Patrz w górę i kontempluj Go. Wymień z Nim spojrzenia i powtórz modlitwę z Fatimy: Boże, wierzę w Ciebie, wielbię Ciebie, ufam Tobie i kocham Ciebie. Proszę, przebacz tym, którzy nie wierzą, nie uwielbiają, nie ufają i nie kochają Ciebie. ...Przebaczenie i Miłosierdzie... A teraz powiedz Mu, jak bardzo Go kochasz i złóż hołd Królowi Królów.”

Wypowiedziałam te słowa i wydawało się, jakbym była jedyną, na którą On patrzył z ogromnej Hostii. Ale poznałam, że w taki sposób z pełnią miłości spogląda na każdą osobę. Pochyliłam głowę czołem dotykając ziemi, jak to czynili wszyscy aniołowie i błogosławieni z nieba. Przez ułamek sekundy dziwiłam się, jak Jezus przybrał ciało celebransa i jednocześnie był w środku Hostii. Kiedy celebrans położył Hostię, wrócił do normalnych rozmiarów. Łzy płynęły z moich oczu; nie mogłam wyjść z podziwu.

Za chwilę Arcybiskup wypowiedział słowa Konsekracji nad winem, i gdy słowa były wymawiane, ukazało się światło z nieba w tle. Ściany i sufit kościoła zniknęły. Wszędzie była ciemność poza błyszczącym światłem z ołtarza.

Nagle zobaczyłam zawieszonego w powietrzu Ukrzyżowanego Jezusa. Widziałam Go od głowy do dolnej części piersi. Belka krzyża była podtrzymywana przez jakieś duże, silne ręce. Ze środka tego jasnego światła wyszło małe światełko podobne do lśniącego małego gołębia, który przefrunął szybko nad kościołem. Spoczął na lewym ramieniu Arcybiskupa, który dalej ukazywał się jako Jezus. Mogłam rozpoznać Jego długie włosy, jaśniejące rany i ogromne ciało, ale nie mogłam dostrzec twarzy.

W górze był Ukrzyżowany Jezus, z głową opartą na prawym ramieniu. Mogłam kontemplować Jego twarz, zbite ramiona i poszarpane ciało. Po prawej stronie klatki piersiowej miał ranę, z której tryskała krew w kierunku lewej strony, a na prawo coś, co wyglądało jak woda, ale było bardzo błyszczące. Wyglądało to bardziej jak strumienie światła wychodzące w kierunku wierzących i poruszające się w prawo i w lewo. Byłam zdumiona ilością Krwi, która spływała do kielicha. Myślałam, że się przeleje i zabarwi cały ołtarz, ale ani jedna kropla się nie rozlała. W tym momencie Maryja powiedziała: “To jest cud nad cudami. Powiedziałam ci przedtem, że Bóg nie jest ograniczony ani czasem ani przestrzenią. W chwili Konsekracji, całe zgromadzenie jest zabierane do stóp Kalwarii w chwili krzyżowania Jezusa.”

Czy ktokolwiek może to sobie wyobrazić? Moje oczy tego nie mogą dostrzec, ale my wszyscy jesteśmy tam w momencie, gdy krzyżują Jezusa. A On prosi Ojca o przebaczenie nie tylko dla tych, którzy Go zabili, ale także o przebaczenie wszystkich naszych grzechów: “Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.”

Od tego dnia nie dbam o to, że świat sądzi iż jestem szalona, ale proszę każdego, żeby uklęknął i próbował żyć z całego serca, z całą wrażliwością, na którą go stać, przywilejem, który daje nam Bóg.

środa, 26 maja 2010

Z objawień Matki Bożej w Licheniu

(...) do leśnej kapliczki przychodził modlić się stary pasterz Mikołaj Sikatka. Pewnego razu, na początku maja 1850 r., gdy był zajęty pracą na pastwisku, ujrzał nieznaną mu Kobietę. Pochwaliwszy Pana Boga, powiedziała do zdumionego pasterza: "Mikołaju, ogłoś ludziom, że za ich grzechy zbliża się kara Boża. Zaraźliwa choroba będzie trapić całą ludność tej okolicy. (...) Zachęcaj ludzi do pokuty i modlitwy. Gdy się nawrócą, kary nie będzie. Zwłaszcza niech ludzie modlą się na różańcu, rozważając życie i mękę Pana Jezusa".

Mikołaj usłyszał też, że jeśli naród się nie nawróci, nadejdzie ciężka wojna. Niewiasta poprosiła, aby uporządkował otoczenie kapliczki, gdyż wkrótce odwiedzi ją wielu wiernych.
Skromny pasterz nie wyjawił nikomu tego przesłania. Bał się, że mówiąc o spotkaniu z Najświętszą Maryją Panną narazi się na śmieszność i ludzkie szyderstwa. Po kilku tygodniach, gdy był pogrążony w modlitwie przed leśną kapliczką, Pani o pięknym obliczu ponownie się pojawiła. Ubolewała nad panoszącym się grzechem, wzywała do pokuty i modlitwy różańcowej, mówiła o historii Polski, zapowiadała odrodzenie Ojczyzny. Upomniała też Mikołaja, że nie przekazuje ludziom Jej ostrzeżeń. Skromny pasterz zafrasował się jeszcze bardziej. Nie wiedział, jak szerzyć przesłanie Maryi.

Swoimi obawami podzielił się z Matką Bożą podczas modlitwy 15 sierpnia - w dniu Wniebowzięcia. Niezwykła jasność pojawiła się wtedy nad lasem. Mikołajowi ukazała się postać dokładnie taka jak na obrazie w kapliczce. Najświętsza Panna powtórzyła swe ostrzeżenia i dodała: "Ile razy ten naród będzie się do Mnie uciekał, nigdy go nie opuszczę, ale obronię i do serca przygarnę jak tego Orła Białego".

Matka Boża wyraziła życzenie, aby obraz z leśnej kapliczki przenieść w godniejsze miejsce, bowiem przyjdą do niego pielgrzymi z całej Polski. "Prędzej czy później będzie wybudowany na tym miejscu wspaniały kościół ku mej czci" - zapowiedziała. A zwracając się wprost do Mikołaja, rzekła: "Rozgłaszaj to, coś widział i słyszał". I, aby ludzie mu uwierzyli, dokonała cudu: odmłodziła starego pasterza.

Znajomi pasterza widząc tę odmianę, pytali o jej przyczynę. Zaczęli słuchać opowieści skromnego pasterza. Słuchali, lecz sens słów jeszcze do nich nie docierał. Dalej żyli w grzechu, obrażając Boga. Na wezwania do poprawy i pokuty odpowiadali szyderstwem. W 1852 r. przez Europę przeszła epidemia cholery. Śmierć dziesiątkowała ludzi. Dopiero wtedy zrozumiano, o czym mówił pasterz Mikołaj. Obok miejsca ostatniego objawienia Matki Bożej zbudowano murowaną kaplicę i przeniesiono do niej obraz, który uznano za cudowny. Podążali do niego pielgrzymi najpierw z okolicy, a wkrótce ze wszystkich stron kraju. Stało się tak jak zapowiedziała Maryja.

wtorek, 25 maja 2010

Z Objawień Matki Bożej Św. Szymonowi Stockowi

Od siedmiu wieków szkaplerz Dziewicy Maryi z Góry Karmel jest znakiem zaaprobowanym przez Kościół i przyjętym przez zakon karmelitański jako zewnętrzny wyraz miłości do Maryi, dziecięcego zaufania Jej oraz zaangażowania się w naśladowanie życia Matki Pana.

Szkaplerzem nazywano kawałek materiału, który mnisi zakładali na habit zakonny podczas pracy. Z czasem słowo to nabrało symbolicznego znaczenia, związanego z naśladowaniem Jezusa w dźwiganiu codziennego krzyża. W Karmelu szkaplerz symbolizował szczególną więź zakonników z Maryją, wyrażał ufność w Jej matczyną opiekę oraz pragnienie naśladowania Jej życia. W ten sposób znak ten zyskał charakter maryjny.

Początki zakonu karmelitańskiego w Europie były bardzo trudne. Przybyli z Palestyny mnisi spotkali się z nieżyczliwym przyjęciem. Niektórzy uważali, że ich reguła została zatwierdzona jedynie na terytorium Ziemi Świętej. Przeciwnicy powoływali się na uchwały Soboru Laterańskiego IV z 1215 r., zakazujące powstawania nowych zakonów. Rozpoczął się czas "wojny prawniczej" o przetrwanie zakonu. Generał zakonu, angielski karmelita Szymon Stock, zachęcił współbraci do zawierzenia się Maryi. Prosił Ją, aby przez udzielenie łaski zechciała zachować zakon sobie poświęcony i noszący Jej imię w swej nazwie: Bracia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Błagał też o jego uznanie i określenie miejsca w Kościele.

W nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. w Aylesford Maryja ukazała się generałowi w otoczeniu aniołów. Wskazując na szkaplerz powiedziała: To będzie przywilejem dla ciebie i wszystkich karmelitów - kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. "Szkaplerz święty jest rzeczywiście znakiem i gwarancją szczególnej opieki Najświętszej Dziewicy, ale niech nikt nie sądzi, że nosząc tę szatę, może oddać się opieszałości serca i obojętnym duchem czekać na zbawienie" wyjaśnia papież Pius XII.

Inną łaską dla zakonu jest tzw. Bulla Sobotnia, którą miał wydać papież Jan XXII 3 marca 1322 roku, mówiąca, iż na prośbę Matki Jezusa w pierwszą sobotę po śmierci uwolnieni są z czyśćca wszyscy noszący z wiarą szkaplerz. Tekst ten budził od dawna wiele zastrzeżeń co do jego autentyczności. 12 sierpnia 1530 roku papież Klemens VII potwierdził tzw. przywilej sobotni bullą Ex clementi ze słynnymi słowami: "Dla pewności, gdyby nigdy nie był udzielony, przez tę bullę niech będzie udzielony".

Rolę Maryi w skracaniu mąk czyśćcowych potwierdza fragment Dzienniczka św. Faustyny: "Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję Gwiazdą Morza. Ona im przynosi ochłodę".

Wierni szybko zrozumieli, że przyjęcie szkaplerza oznacza wejście do rodziny Karmelu i przynależność do Maryi. Odpowiadając na miłość Dziewicy, są pewni Jej opieki w trudach życia i w momencie śmierci, ufając również, że i po śmierci wstawi się za nami u swojego Syna. Magisterium Kościoła zatwierdziło nabożeństwo szkaplerzne i zaliczyło je do sakramentaliów. 16 lipca został ustanowiony świętem Matki Bożej Szkaplerznej, jako wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Szczególnym propagatorem duchowości karmelitańskiej jest Ojciec Święty Jan Paweł II, który wielokrotnie przyznawał się do noszenia szkaplerza i otrzymywania wielkich łask dzięki tej pobożności.

Trzeba pamiętać, iż szkaplerz karmelitański, zatwierdzony przez Kościół jako znak chrześcijańskiej wiary i znak Maryi, nie jest jakimś amuletem czy magicznym talizmanem. Samo noszenie szkaplerza nie jest również automatycznym gwarantem naszego zbawienia, czy też wymówką, aby nie podejmować życia chrześcijańskiego. Nabożeństwo szkaplerzne, tak jak każde inne maryjne nabożeństwo Kościoła, jeśli jest poważnie traktowane i praktykowane, wymaga trudu współpracy z Tą, której się powierzamy. Noszenie szkaplerza powinno przypominać nam o naszych obowiązkach chrześcijańskich jako warunku pewności, że Matka Boża będzie wstawiać się za nami. Szkaplerz wyraża wiarę chrześcijanina w spotkanie z Bogiem w życiu wiecznym dzięki wstawiennictwu i opiece Maryi Dziewicy.

poniedziałek, 24 maja 2010

Z Ewangelii wg Św. Jana

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi da Niego: "Nie mają już wina". Jezus Jej odpowiedział: "Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?" Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie".

Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: "Napełnijcie stągwie wodą". I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: "Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu". Oni zaś zanieśli.

A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego i powiedział do niego: "Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory".

Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

J 2, 1-11

Tekst pochodzi ze strony:
http://www.brewiarz.pl/v_10/2405p/czyt.php3

Fot. M. Trojnar (Kana Galilejska, grudzień 2009r.)

niedziela, 23 maja 2010

Z Objawień Najświętszej Maryi Dziewicy z Quito

Matka Najświętsza objawiła się kilkakrotnie przełożonej sióstr Niepokalanego Poczęcia w Quito (stolica Ekwadoru), M. Marianie Francisce de Jesús Torres y Berriochoa (1563–1635).
(...)

20 stycznia 1610 roku Matka Boża objawiła się jej znowu i powiedziała między innymi: „Wiedz, że od końca XIX, a szczególnie w XX wieku namiętności wybuchną i dojdzie do zupełnego zepsucia obyczajów, bo Szatan prawie całkowicie panował będzie przez masońskie sekty. Aby do tego doprowadzić, skupią się one szczególnie na dzieciach. Biada dzieciom w owych czasach! Trudno będzie przyjąć sakramenty chrztu i bierzmowania. Wykorzystując osoby posiadające władzę, diabeł starać się będzie zniszczyć sakrament spowiedzi (...) To samo będzie z Komunią świętą. Niestety! Jak bardzo zasmuca Mnie, że muszę ci wyjawić tak liczne i okropne świętokradztwa – tak publiczne jak i tajne – popełnione z powodu profanacji Najświętszej Eucharystii! W czasach tych wrogowie Chrystusa, zachęcani przez diabła, często kraść będą z kościołów konsekrowane Hostie, aby bezcześcić Postacie Eucharystyczne. Mój Najświętszy Syn widzi samego siebie rzuconego na ziemię i zdeptanego przez nieczyste nogi”. Dalej mówi Matka Najświętsza o lekceważeniu sakramentu ostatniego namaszczenia, przez co wiele dusz pozbawionych będzie pocieszenia i łask w decydującej chwili śmierci. „Sakrament małżeństwa, symbolizujący związek Chrystusa ze swoim Kościołem, będzie przedmiotem ataków i profanacji w najściślejszym znaczeniu tego słowa. Masoneria, która będzie wówczas sprawować rządy, zaprowadzi niesprawiedliwe prawa mające na celu zniszczenie tego sakramentu, a przez to ułatwi każdemu życie w stanie grzechu, oraz spowoduje wzrost liczby dzieci urodzonych w nielegalnych związkach, nie włączonych do Kościoła. Duch chrześcijański szybko upadnie, drogocenne światło Wiary zgaszone będzie do tego stopnia, że nastąpi prawie całkowite zepsucie obyczajów. Skutki zeświecczonego wychowania będą się nawarstwiać, powodując m. in. niedostatek powołań kapłańskich i zakonnych.

Sakrament kapłaństwa będzie ośmieszany, lżony i wzgardzony. Diabeł prześladować będzie szafarzy Pana w każdy możliwy sposób. Będzie działać z okrutną i subtelną przebiegłością, odwodząc ich od ducha powołania i aby uwodząc wielu. Owi zdeprawowani kapłani, którzy zgorszą chrześcijański lud, wzbudzą nienawiść złych chrześcijan oraz wrogów Rzymskiego, Katolickiego i Apostolskiego Kościoła, którzy zwrócą się przeciwko wszystkim kapłanom. Ten pozorny tryumf Szatana przyniesie ogromne cierpienia dobrym pasterzom Kościoła.

Poza tym, w owych nieszczęśliwych czasach, nastąpi niepohamowany zalew nieczystości, która popychając resztę ludzi do grzechu, pociągnie niezliczone lekkomyślne dusze na wieczne potępienie. Nie będzie można znaleźć niewinności w dzieciach, ani skromności u niewiast. W owych chwilach największej potrzeby Kościoła, ci, którzy mają mówić, będą milczeć!”.
Na koniec Matka Boża ponownie nakazała wykonać figury ku Jej czci.

sobota, 22 maja 2010

Z objawień Matki Bożej św. Siostrze Faustynie

(...) Matka Boża podtrzymywała Siostrę Faustynę w jej misji, która jest też dzisiaj naszą misją apostolską głoszenia tajemnicy Bożego miłosierdzia przez czyn, słowo i modlitwę. Ja dałam Zbawiciela światu, a ty masz mówić światu o Jego wielkim miłosierdziu i przygotować świat na powtórne przyjście Jego... Mów duszom o tym wielkim miłosierdziu, póki czas zmiłowania; jeżeli ty teraz milczysz, będziesz odpowiadać w on dzień straszny za wielką liczbę dusz. Nie lękaj się niczego, bądź wierna do końca, ja współczuję z tobą (Dzienniczek, 635).

Tekst pochodzi ze strony:
http://www.faustyna.pl/matka.htm

Fotografia pochodzi ze strony:
http://www.faustyna.eu/obraz_ma.htm

piątek, 21 maja 2010

Z Objawień Matki Bożej w Tre Fontane

(...) od 18 września 1945 r., Bruno [Cornacchiola] wytoczył otwartą walkę prawdom wiary w Kościele Katolickim. Ze szczególną pasją atakował dogmat Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej. Całym sercem dążył. do zrealizowania postanowienia podjętego jeszcze w czasie walk w Hiszpanii - zamordowania papieża.

Właśnie tego pamiętnego dnia, 12 kwietnia 1947 r., pochłonięty był zbieraniem argumentów przeciwko prawdzie o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Tymczasem podczas zabawy dzieciom zawieruszyła się gdzieś piłka. Poprosiły ojca o pomoc. Pozostawił najmłodsze dziecko na polanie i przyłączył się do poszukiwań prowadzonych przez pozostałą dwójkę. W pewnym momencie pozostawione dziecko przestało odpowiadać na zawołania ojca, toteż zaniepokojony Bruno szybko powrócił na polanę. Zastał dziecko klęczące tuż przy wejściu do groty. Ze wzrokiem skierowanym ku jej wnętrzu chłopak powtarzał: "Piękna Pani, Piękna Pani!". Ojciec oniemiał ze zdumienia kiedy zobaczył jak pozostałe dzieci kolejno osuwały się na kolana powtarzając identyczne słowa. Poczuł się zagubiony, przestraszony i krzyknął: "Boże, dopomóż!" W tym momencie odczuł, jakby ktoś położył mu ręce na twarzy i jakby usunął nimi łuski z oczu. Zaczęło dochodzić do niego coraz silniejsze światło, w którym dojrzał posiać młodej kobiety o bardzo ciemnych włosach, ubranej w długi, zielony płaszcz. Pod płaszczem widoczna była biała suknia z szeroką, różową wstęgą. Kobieta, trzymając w jednej dłoni popielatą książeczkę, zwróciła się do Comacchioli:

Jestem Dziewicą Objawienia. Przestań mnie prześladować i wracaj do Kościoła katolickiego - Świętej Owczarni Królestwa Niebieskiego na ziemi. Obietnica Boga jest i pozostaje wieczna i niezmienna. Dziewięć piątków Świętego Serca Jezusowego, które odbyłeś zanim wstąpiłeś na drogę kłamstwa, uratowały ciebie... Moje ciało nie rozłożyło się... Mój Syn i Aniołowie przyszli aby mnie zabrać w momencie przejścia z tego świata... Proszę o to, aby dużo się modlono i codziennie odmawiano różaniec o nawrócenie grzeszników, niewierzących i o jedność chrześcijan. Na tej ziemi pełnej grzechu dokonam potężnych cudów dlą nawrócenia niewierzących... Jestem Przyciąganiem Najświętszej Trójcy.

Podczas objawienia, trwającego ponad godzinę, Bruno Cornacchiola usłyszał i inne słowa, a także orędzie przeznaczone wyłącznie dla Ojca Świętego. Dzieci widziały jedynie ruszające się wargi Madonny lecz nie słyszały słów. Bruno zapisał orędzie w tym samym zeszycie, w którym miał się pojawić tekst przeciwko dziewictwu Maryi.

czwartek, 20 maja 2010

Z Objawień Matki Bożej w Fatimie

Módlcie się, módlcie się dużo i dokonujcie umartwień za grzeszników, bo wiele dusz idzie do piekła, bo nikt nie chce się umartwiać za nie i za nimi wstawiać (sierpień).

Dzieci ujrzały także przerażającą wizję piekła. Matka Boża powiedziała do nich:

Widziałyście piekło, do którego trafiają dusze biednych grzeszników. Aby ich zbawić, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli uczynią to, co wam powiem, wiele dusz się zbawi i zazna pokoju.... Przybędę, aby zażądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i zadośćczyniącej Komunii w pierwsze soboty miesiąca. Jeżeli wysłuchają moich próśb, Rosja nawróci się i zapanuje pokój (13 lipca).

środa, 19 maja 2010

Z Objawień Matki Bożej w Akita

13. października przypadał w sobotę. Siostra Sasagawa nie wiedziala, że była to 56. rocznica ostatniego objawienia w Fatimie. Podczas porannej modlitwy wizjonerka ujrzała, jak z tabernakulum tryska nadprzyrodzone światło. W tej samej chwili figura Najświętszej Maryi Panny wydzieliła cudowny zapach, który wypełnił kaplicę. Kiedy siostra Agnes zaczęła odmawiać Różaniec, usłyszała słowa:

- Moja kochana córko, wsłuchaj się uwazżnie w to, co mam ci do powiedzenia. Powiesz to swemu przełozżonemu. Powiedziałam ci już, że jeżzeli ludzie nie zaczną pokutować i nie poprawią się, Ojciec ześle na ludzkość straszliwą karę. Będzie to kara większa nizż potop, nieporównywalna z niczym, co widział świat. Ogień spadnie z nieba i unicestwi większą część ludzkości, dobrych na równi ze złymi, nie oszczedzając ani kapłanów ani wiernych. Ci, co ocaleją, będą czuć się tak samotni, że będą zazdrościć umarłym. Jedyna broń, jaka wam pozostanie to Różaniec i Znak pozostawiony przez mojego Syna. Codziennie odmawiajcie różańcowe modlitwy. Na Różańcu módlcie się za papieża, biskupów i kapłanów.

Działanie szatana przeniknie nawet Kościól do tego stopnia,
że będzie można zobaczyć kardynałów sprzeciwiających się innym kardynałom i biskupów występujących przeciwko innym biskupom. Kapłani, którzy mnie czczą, będą wyszydzani i prześladowani przez swoich współbraci, świątynie i ołtarze będą plądrowane. Kościół będzie pełen tych, którzy pójdą na kompromis, a szatan bedzie kusił wielu kapłanów i osoby konsekrowane, by opuścili służbę Panu.

Diabeł będzie występował szczególnie przeciwko duszom poświęconym Bogu. Powodem mojego smutku jest myśl o zatraceniu tak wielu dusz. Jeśli grzechy będą coraz liczniejsze i poważniejsze, nie będzie już dla nich przebaczenia.

Powiedz to odważnie swemu przełożonemu. On będzie wiedział jak zachęcić was do modlitwy i podjęcia dzieł zadoścuczynienia.

Dziś mówię do Ciebie ostatni raz za pomocą żywego głosu. Od tej chwili będziesz posłuszna temu, kto jest posłany i swemu przełożonemu. Odmawiaj jak najczęściej Różaniec. Tylko Ja jedna wciąż mogę ocalić was przed zbliżającym się nieszczęściem. Ci, którzy mi zaufają - zostaną ocaleni.

Figura była pełna smutku, ale po chwili przybrała swój wyrzeźbiony wygląd.


wtorek, 18 maja 2010

Objawienia Matki Bożej w Knock

Piętnaście osób stało się świadkami królewskiej wizyty Najśw. Marii Panny. Ta grupa wybrańców Bożych składała się z mężczyzn, kobiet, młodzieży i dzieci, o rozpiętości wieku od 6 do 75 lat.

Ci pokorni wieśniacy w deszczowy wieczór, 21 sierpnia 1879 r., widzieli naturalnej wielkości postać Najśw. Maryi Panny, unoszącą się ok. 30 centymetrów ponad ziemią. Ubrana była w białe szaty, spięte pod samą szyją. Trzymała złożone dłonie na wysokości ramion, w geście modlitewnym. Jej wzrok skierowany był ku niebu. Na Jej głowie lśniła złota korona, a czoło zdobiła piękna róża. Góra korony była wykonana z szeregu lśniących krzyżyków. Jej stopy były widoczne do kostek. Przez cały czas zachowywała milczenie. Na prawo od Matki Bożej stał święty Józef. Miał złożone ręce, a jego lekko schylona postać skierowana była w stronę Najśw. Panny, jak gdyby oddawał Jej cześć. Jego szaty, również białe, nie pokrywały mu stóp. On również trwał w milczeniu. Na lewo od Matki Bożej widoczny był św. Jan Ewangelista, ubrany w szaty biskupie. Na głowie miał małą infułę, w lewej ręce trzymał otwartą książkę, której linie były widoczne dla obserwujących. Jego postawa sugerowała osobę wygłaszającą kazanie. Prawą rękę unosił do poziomu głowy, z podniesionym palcem środkowym i wskazującym. Widoczne były jego stopy. On również zachowywał milczenie. Na lewo od św. Jana i nieco z tyłu za nim, widoczny był prosty ołtarz, a na nim ok. dwumiesięczny baranek. Wzrok baranka skierowany był na zachód, a za nim stał duży krzyż. Świadkowie widzieli skrzydła łopocące wokół baranka, wskazujące na obecność aniołów, nie widzieli jednak ani ich głów ani twarzy. Postacie zdawały się na zmianę przybliżać i oddalać. Wyglądały na materialne i żywe.

(...)

Bóg przysłał do Knock swoją Matkę, aby przyniosła pociechę i ukojenie oraz wzmocniła nadzieję w ludziach. Świadkowie doznali tej pociechy, ukojenia i nadziei, w niebiańskiej wizji, w której Matka Boża objawiła się w głębokim skupieniu, jako wstawiająca się przed tronem Boga Dziewica Wniebowzięta i triumfalnie ukoronowana.

poniedziałek, 17 maja 2010

Z objawień Matki Bożej w Neapolu

Gdy 14 sierpnia 1608 r. ojciec Juliusz Mancinelli zatopiony w modlitwie w klasztorze Il Gesu Nuovo w Neapolu pragnął oddać najgłębszą cześć Wniebowziętej, ukazała mu się Niepokalana Dziewica z Dzieciątkiem na ręku. Była okryta królewską purpurą. U Jej stóp klęczał św. Stanisław Kostka. Ojciec Juliusz nigdy nie widział Maryi w tak wielkim majestacie i zapragnął pozdrowić Ją takim tytułem, jakim jeszcze nikt Jej nie uczcił. Wtedy Najświętsza Panna powiedziała: "A czemu Mnie Królową Polski nie zowiesz? Ja to królestwo wielce umiłowałam i wielkie rzeczy dlań zamierzam, ponieważ osobliwą miłością ku Mnie pałają jego synowie".

Za zezwoleniem swych przełożonych, którzy zbadali to objawienie, o. Mancinelli opowiedział o nim swojemu przyjacielowi, jezuicie, o. Mikołajowi Łęczyckiemu. Za jego pośrednictwem wiadomość o objawieniu dotarła do króla Zygmunta III Wazy, który wespół z ks. Piotrem Skargą i całym zakonem jezuitów szybko rozgłosił, że sama Bogarodzica raczyła nazwać się i ogłosić Królową Polski i że "wielkie rzeczy dla nas zamierza". Entuzjazm w naszej Ojczyźnie był nie do opisania. Przekazywano sobie tę wspaniałą wieść o tym, że Matka Boża wybrała na swe narzędzie włoskiego kapłana, by nikt nie mógł Polakom zarzucić, że sami to wymyślili.

W 1610 r. wybrał się o. Juliusz pieszo do Polski jako pielgrzym. Chciał ujrzeć państwo, które jest Królestwem Maryi. Mając 73 lata, podjął długą, pełną niebezpieczeństw drogę z Neapolu do Krakowa. Gdy 8 maja 1610 r. zjawił się w Krakowie, pierwsze swe kroki skierował do katedry wawelskiej. W czasie celebrowania Mszy Świętej za pomyślność naszego królestwa, ukazała mu się ponownie Maryja w olśniewającym majestacie i powiedziała te słowa: "Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką tego narodu, który jest Mi bardzo drogi, więc wstawiaj się do Mnie za nim i o pomyślność tej ziemi błagaj nieustannie, a Ja będę ci zawsze, tak jak teraz, miłościwą".

niedziela, 16 maja 2010

Z objawień Matki Bożej w Pontmain

Wielu młodych ludzi z wioski walczyło na froncie. Starsi modlili się za nich, polecając ich opiece Niepokalanej. Ks. proboszcz Michel Guerin prosił parafian, aby do modlitw dołączyli post. Powtarzał, że Bóg ich wysłucha, okazując swą litość za przyczyną Niepokalanej. Wszystkim mieszkańcom rozdał Cudowny Medalik i polecił, aby zawierzyli się Maryi.

Wieczorem 17 stycznia 1871 r. 12-letni Eugeniusz Barbadette zobaczył postać kobiety. Jego młodszy brat Józef zauważył piękną panią w niebieskiej sukience ze złotymi gwiazdami, czarnym welonem i złotą koroną. Jej ręce były ułożone jak na Cudownym Medaliku. Oprócz nich jeszcze dwie dziewczynki, 11-letnia Franciszka Richer oraz 9-letnia Joanna Maria Lebossé, widziały postać na niebie.

Pierwsze przesłanie pojawiło się podczas odmawiania modlitwy Magnificat w formie złotych liter na szarfie: Ale, proszę, módlcie się, dzieci.

Podczas odmawiania Litanii Loretańskiej pojawiło się następne zdanie: Bóg wkrótce wysłucha waszych modlitw. Z każdą wypowiedzianą modlitwą pojawiały się nowe słowa. Mój Syn czeka na was.

Pani w pewnym momencie podniosła ręce, wskazując na mały czerwony krzyż na sercu. Nad krzyżem była mała belka, na której pojawił się napis: Jezus Chrystus napisany krwią. W końcu na ramionach kobiety pojawiły się dwa małe białe krzyże. Postać znikła, jakby okryta welonem.

Uznano, że ukazująca się postać to z całą pewnością Najświętsza Maryja Panna.

Maryja w orędziu w Pontmain podkreśliła wartość modlitwy. Objawienie jest orędziem nadziei. Matka Boża zapewnia swój lud, że Bóg wysłuchał jego modlitw i że niebawem na nie odpowie.

Słowa Matki Bożej przekazane widzącym: Bóg wkrótce wysłucha waszych modlitw - przywróciły nadzieję. Dzień po objawieniu mieszkańcy wioski dowiedzieli się, że wojska pruskie otrzymały rozkaz wycofania się. Żołnierze widzieli postać kobiecą w nocy na niebie. Madonna strzeże tego kraju i nie pozwala nam iść naprzód - powtarzali dowódcom. 18 lutego 1871 r. podpisano rozejm, a wojsko pruskie nie wkroczyło do wioski. Wszyscy młodzi wrócili z wojny. Ludność nazwała Maryję Matką Bożą Nadziei. Rok po objawieniu, 2 lutego, biskup miasta Laval uznał objawienie.


Tekst pochodzi ze strony:
http://www.maryjni.pl/articles.php?article_id=13

Fotografia pochodzi ze strony:
http://www.immaculee.eu/ndpontmain.html
http://www.marypages.com/PontmainPolish.htm

sobota, 15 maja 2010

Z objawień Matki Bożej w Laus

W niedzielę 4 maja 2008 Jego ekscelencja Jean-Michel di Falco Léandri, biskup diecezji Gap i Embrun, w czasie uroczystej Mszy Św. w obecności nuncjusza apostolskiego Jego eminencji Fortunato Baldelli, dwudziestu kardynałów i biskupów, i sześciotysięcznej rzeszy wiernych odczytał dekret uznający nadnaturalne pochodzenie objawień NMP z roku 1664. NMP objawiła się wtedy młodej pasterce Benoîte (Benedykcie) Rencurel. Tym aktem Kościół po raz jedenasty uznał oficjalnie objawienie się Najświętszej Maryi Panny.
(...) Spójrzmy teraz na historię objawień w Laus. (...) Pewnego dnia w maju 1664 r. Benoîte, która w tym czasie pracowała jako pasterka u gospodarzy z okolic, była z owcami w dolinie Fours otoczonej stromymi zboczami. Tam właśnie usiadła by odmówić różaniec, gdy zauważyła na jednej ze skał piękną Panią, trzymająca na ręku dziecko o niezwykłej piękności. Benoîte podeszła do Pani i ją zapytała: O piękna Pani, co robisz tam tak wysoko? Czy zechcesz zjeść ze mną śniadanie? Mam tu chleb, będzie bardzo dobry, jak zmoczymy go sobie w źródle. Czy zechcesz dać nam to Dziecko, by nas rozweseliło? Pani się roześmiała i nic nie odpowiedziała. Pozostała jeszcze przez pewien czas z Benoîte, potem wzięła Dziecko na ręce i zniknęła we wnętrzu groty, gdzie dziewczyna miała Ją widzieć jeszcze wiele razy.

Przez kolejne cztery miesiące Piękna Pani przychodziła i rozmawiała bardzo poufale z Benoîte. W tym czasie ja wychowywała i uczyła, przygotowując ją do jej przyszłej misji. Benoîte opowiedziała swojej gospodyni o wizjach, które miała. Na początku gospodyni jej nie uwierzyła, ale po czasie zakradła się potajemnie do doliny. Tam, chociaż nie zobaczyła Pięknej Pani, usłyszała jednak słowa, które Ona kierowała do dziewczyny. A Pani właśnie powiedziała: Twoja gospodyni ma nieuporządkowane sumienie, musi się wyspowiadać. Dotknięta do głębi tym, co usłyszała, gospodyni zaczęła regularnie uczęszczać do sakramentów i do końca swego życia żyła pobożnie.

29 sierpnia Benoîte zapytała Panią jak ma na imię. Jestem Panną Maryją – odpowiedziała. I jednocześnie zapowiedziała, że objawienia ustaną na jakiś czas, co ma posłużyć Benoîte do oczyszczenia jej duszy. Pod koniec września, gdy Benoîte akurat podprowadziła swoje kozy i owce do rzeki, by je napoić, nagle zobaczyła na drugim brzegu Piękną Panią. Ucieszona, chciała pobiec do Niej, ale mostek przerzucony przez rzekę był stary i uszkodzony. Wskoczyła wtedy na grzbiet jednej z większych kóz i tak przeszła na drugi brzeg. Moja dobra Pani, powiedziała, dlaczego tak długo byłam pozbawiona radości widzenia Cię? Zawsze, gdy chcesz Mnie zobaczyć, możesz Mnie spotkać w kaplicy, która jest w pobliżu Laus – odpowiedziała i wskazała jej drogę do kaplicy. Następnego dnia Benoîte wybrała się tam i zobaczyła na ołtarzu Maryję, która jej pogratulowała, że spokojnie i bez zniecierpliwienia (tak charakterystycznego dla charakteru dziewczyny) poszukała i dotarła do wskazanego miejsca. Szczęśliwa ze spotkania Benoîte, zasmuciła się jednak bardzo widząc jak uboga jest kapliczka. Lecz Maryja ją pocieszyła, mówiąc by nie martwiła się więcej, zapewniła ją, że nic tu nie zabraknie, ani pięknych kap, nakryć, ołtarzy, wszystko będzie. Powiedziała jej, że w tym miejscu ma stanąć kościół na Jej cześć i na cześć Jej Syna, gdzie grzesznicy będą się nawracać.
W czasie zimy 1664 – 65 Benoîte często wybierała się do Laus, gdzie zawsze spotykała Maryję, która jej polecała modlić się nieustannie za grzeszników. Grzesznicy, pouczała Maryja Benoîte, są w opłakanym stanie. Ich grzechy obrażają Boga, Bóg jednak chce okazać im miłosierdzie, lecz by zyskać to miłosierdzie muszą oni sami podjąć wolną decyzję nawrócenia. Czas na nawrócenie i czynienie pokuty jest krótki. Człowiek może go wykorzystać póki żyje. Nieszczęśni ci, którzy umierają w swoich grzechach śmiertelnych. Grzech to straszna rana, jedyne lekarstwo, które ją może uleczyć to sakrament pokuty.

We wrześniu 1665 wikariusz generalny Embrun, jego ekscelencja Antoine Lambert zarządził kanoniczne badania objawień. Sam on przyjechał do Laus i po rozmowie z wizjonerką celebrował mszę świętą. Tego dnia była tam obecna Catherine Vial, dotknięta była ona strasznym cierpieniem (prawdopodobnie na tle nerwowym), była tak pokręcona, że jej pięty dotykały pleców. Robiono wszystko by jej pomóc, lecz zawsze bez skutku. W końcu krewni zaprowadzili ją do Laus, gdzie odprawiła ona nowennę do Matki Bożej. W nocy po odprawieniu nowenny udało się jej wyprostować nogi. Kazała wtedy zanieść się do kaplicy, akurat wtedy, gdy wikariusz generalny kończył odprawiać mszę św. Ludzie, którzy znali Catherine zaczęli krzyczeć: Cud, cud! Wikariusz natychmiast wypytał uzdrowioną i stwierdził: Tu działa palec Boży! W ten sposób, zostało potwierdzone oficjalnie prawo oddawania czci Matce Bożej w tym miejscu, potwierdzony został cud uzdrowienia i zaczęto budowę kościoła.

Matka Boża ukazała się w Laus jako Pojednawczyni i Ucieczka grzesznych. Po wybudowaniu nowego kościoła powiedziała Benoîte, że oliwa z lampki, palącej się przed Najświętszym Sakramentem, gdy posmaruje się nią chore miejsca, będzie uzdrawiać, jeśli będzie używana z wiarą. I rzeczywiście, nastąpiło i następuje tam wiele uzdrowień, doznają ich i dzieci, i młodzi, i starcy, wierni czciciele Maryi.

(...)

piątek, 14 maja 2010

Z objawień Matki Bożej w Pellevoisin

Estelle Faguette urodziła się w St. Memmie niedaleko Châlon-sur-Marne 12 września 1843 r. Na początku 1876 r. Estelle Faguette leżała, umierając w wieku 33 lat na gruźlicę płuc, ostre zapalenie otrzewnej i nowotwór. 10 lutego 1876 r. doktor Benard Buzançais dał jej kilka godzin życia. W nocy z 14 na 15 lutego Estelle zapewniała o objawieniach Matki Bożej, które trwały przez rok.

Pierwsza część objawień w Pellevoisin rozpoczęła się w nocy 14 lutego 1876 r. Diabeł objawił się u nóg jej łóżka. Wkrótce potem Estelle spostrzegła za diabłem Matkę Bożą przy swym łóżku. Najświętsza Maryja skarciła demona i natychmiast zniknął. Matka Boża spojrzała wtedy na Estelle i powiedziała: Nie obawiaj się niczego, jesteś moją córką. Najświętsza Maryja kazała jej mieć odwagę, aby mogła cierpieć przez pięć dni dłużej dla uczczenia pięciu ran Pana Jezusa Chrystusa. Zapowiedziała, że w sobotę zostanie uzdrowiona albo umrze.

Podczas kolejnych objawień Maryja ukazała Estelle jej dotychczasowe życie i wskazała, jak może bardziej przyczynić się do rozsławienia Jej czci. Matka Boża powiedziała: Jeśli chcesz mi służyć, bądź prosta i udowodnij czynami to, co mówisz. I dodała: Gdziekolwiek jesteś i cokolwiek czynisz, możesz uzyskać błogosławieństwo i głosić moją chwałę.

Maryja również żaliła się: Najbardziej mnie martwi to, że widzę, jak ludzie nie mają szacunku dla mojego Syna w Najświętszej Eucharystii i sposób, w jaki się modlą, gdy myślą o innych sprawach podczas modlitwy. Mówię o tych, którzy udają pobożnych. Napotkasz przeszkody, będą ci dokuczać i będą mówić, że jesteś szalona. Nie zwracaj na nich uwagi, bądź mi wierna. Ja ci pomogę.

(...)


Ostatnie objawienie dotyczyło rozpowszechniania szkaplerza i obiecała obfitość łask dla tych, którzy będą go nosić i uczestniczyć w tym nabożeństwie. I dodała: Te łaski są od mojego Syna. Biorę je z Jego Serca. On nie jest w stanie odmówić mi niczego.

Tekst pochodzi ze strony:
http://maryjni.pl/articles.php?article_id=14

Fotografia pochodzi ze strony:
http://www.miraclehunter.com/marian_apparitions/approved_apparitions/pellevoisin/index.html
http://www.marypages.com/PellevoisinPolish.htm

czwartek, 13 maja 2010

Słowa Matki Bożej w Fatimie

Nie bójcie się, nic wam nie zrobię. Jestem z nieba. Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez sześć kolejnych miesięcy, dnia trzynastego o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz.

Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany i jako prośbę o nawrócenie grzeszników?

Będziecie musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą.

Odmawiajcie codziennie różaniec, aby zyskać pokój dla świata i koniec wojny.


Objawienie Matki Bożej w Cova da Iria, 13 maja 1917 r.

Tekst pochodzi ze strony:
http://www.sekretariatfatimski.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=23:ordzie-z-fatimy&catid=1:fatima--objawienia&Itemid=25

Fotografia pochodzi ze strony:
http://www.piotrskarga.pl/ps,4787,16,0,1,PM,przymierze.html

środa, 12 maja 2010

Objawienia Anioła w Fatimie, jesień 1916

Trzecie objawienia Anioła, znowu w Loca do Cabeço. Anioł udziela dzieciom Komunii Świętej.

Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duch Święty, uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci Przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa obecnego na wszystkich ołtarzach świata na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, którymi jest obrażany. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Cię o nawrócenie biednych grzeszników.

Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okropnie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagradzajcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga.


Tekst pochodzi ze strony:
http://www.sekretariatfatimski.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=23:ordzie-z-fatimy&catid=1:fatima--objawienia&Itemid=25
Fotografia pochodzi ze strony:
http://www.fatima.pl/Objawienia,8,a.html

wtorek, 11 maja 2010

Objawienia Anioła w Fatimie, lato 1916

Łucja i jej dwoje kuzynów ma drugie widzenie Anioła, tym razem przy studni na ziemi należącej do rodziców Łucji.

Co robicie? Módlcie się dużo. Serce Jezusa i Maryi chcą przez was okazać świat wiele miłosierdzia. Ofiarujcie bezustannie Najwyższemu modlitwy i umartwienia. Ze wszystkiego, co tylko możecie, zróbcie ofiarę w intencji zadośćuczynienia za grzechy, którymi jest On obrażany i dla uproszenia nawrócenia grzeszników. W ten sposób zapewnicie pokój waszej ojczyźnie. Jestem Aniołem Stróżem Portugalii. Przede wszystkim przyjmijcie i znoście z poddaniem cierpienia, które wam Bóg ześle.


Tekst pochodzi ze strony:
http://www.sekretariatfatimski.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=23:ordzie-z-fatimy&catid=1:fatima--objawienia&Itemid=25
Fotografia pochodzi ze strony:
http://www.misterium.ksu.pl/modlitwyaniola.htm

poniedziałek, 10 maja 2010

Objawienia Anioła w Fatimie, wiosna 1916

Pierwsze widzenie Anioła w Loca do Cabeço z Hiacyntą i Franciszkiem. Łucja wspomina: „Zobaczyliśmy w pewnym oddaleniu ponad drzewami w kierunku wschodnim światło bielsze od śniegu w kształcie młodzieńca przejrzystego, bardziej jaśniejącego niż kryształ w blasku słonecznym”.

Jestem Aniołem Pokoju, módlcie się ze mną: "O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie i kocham Cię. Proszę, byś wybaczył tym, którzy w Ciebie nie wierzą, którzy Ciebie nie uwielbiają, którzy Ciebie nie kochają, którzy Ci nie ufają".

Tak macie się modlić. Serce Jezusa i Maryi słuchają z wagą waszych próśb.


Tekst pochodzi ze strony:
http://www.sekretariatfatimski.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=23:ordzie-z-fatimy&catid=1:fatima--objawienia&Itemid=25
Fotografia pochodzi ze strony:
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=8520

niedziela, 9 maja 2010

Z objawień Matki Bożej w Betanii-Cua

W posiadłości ziemskiej o biblijnej nazwie Betania, w wiosce Cua, w Wenezueli, 48 letniej Marii Esperanzy Medrano de Bianchini, 25 marca, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, objawiła się Matka Boża przedstawiając się jako Pojednanie Narodów. Kiedy w wieku 12 lat Maria Esperanza zachorowała na zapalenie płuc i wbrew pesymistycznym prognozom lekarzy, została uzdrowiona, zdecydowała się wstąpić do Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek w Merida. Przemówiła wtedy do niej, również w cudownym objawieniu, Św. Teresa od Dzieciątka Jesus, która powiedziała do niej: „To nie jest twoim powołaniem; nie zostaniesz zakonnicą, lecz wstąpisz na drogę małżeństwa i macierzyństwa; tak się uświęcisz i zajaśniejesz w świecie”.

8 grudnia 1956 roku w kaplicy Niepokalanego Poczęcia Bazyliki św. Piotra w Rzymie Maria Esperanza zawarła związek małżeński. Została matką siedmiorga dzieci. Obdarzona została niezwykłymi darami: stygmatów, wizji, uzdrawiania. Podczas pierwszego objawienia w 1976 roku, Maryja powiedziała do niej: „Córko moja, dałam ci moje serce. Daję ci je ponownie i zawsze dawać będę”. Następnie powierzyła jej misję wierności i służby wobec ludzi, której towarzyszyła obietnica: „Ja jestem twoją ucieczką. Jestem pojednaniem narodów".

Świadkami następnych objawień, które miały miejsce zawsze 25 marca były także inne osoby. Na szczególną uwagę zasługują wydarzenia z 25 marca 1984 roku. Matka Boża objawiła się tego dnia aż ośmiokrotnie. Madonnę widzieli wtedy, oprócz Marii Esperanzy, także liczni duchowni, lekarze, policjanci, żołnierze, prawnicy. Według relacji świadków, każde objawienie było inne. W jednych Maryja podobna była do Matki Bożej z Lourdes, w innych przypominała Maryję Bolesną lub Miłosierną.

Biskup Pio Bello Ricardo, czyli właściwy biskup diecezjalny, który był nie tylko teologiem ale i psychologiem z wykształcenia zadecydował, że nie będzie powoływał specjalnej komisji dla zbadania autentyczności objawień, ale zajmie się tym osobiście. Jak podaje René Laurentin, przebadał on ponad 490 osób oraz zebrał akta złożone z 381 deklaracji pisemnych. Nie miał obiekcji do żadnego z kryteriów oceny autentyczności objawień prywatnych, jakie w 1978 roku opracowała Stolica Apostolska, zwłaszcza w odniesieniu do zgodności treści objawień prywatnych z objawieniem Chrystusa, wiarygodności świadków, posłuszeństwa świadków. Swe przekonanie w odniesieniu do wiarygodności tychże objawień biskup uzasadniał następująco: „Po przebadaniu objawień Najświętszej Maryi Panny w Betania Cua oraz usilnych prośbach do Pana o duchowe słuszne rozeznanie oświadczam, że według mego osądu objawienia te są autentyczne i mają charakter ponadnaturalny. Stwierdzam więc oficjalnie, że miejsce, gdzie się dokonały, jest uważane za poświęcone. Niech stanie się celem pielgrzymki, miejscem modlitwy, skupienia i kultu, i niech będą tam odprawiane akty liturgiczne, zwłaszcza celebrowana Msza Święta i udzielane sakramenty Pojednania i Eucharystii, zgodnie z prawami Kościoła i prawami diecezji w tym, co dotyczy duszpasterstwa zbiorowego".


Tekst pochodzi ze strony:
http://www.dogmatyka.pl/TwP/2,2/TwP_02,2(2008)271-281.pdf

Fotografia pochodzi ze strony:
http://www.ms.ecclesia.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=146&Itemid=61

sobota, 8 maja 2010

Z objawień Matki Bożej w Banneux

Banneux położone jest około 80 kilometrów od Beauraing. W 75 lat jakie minęły od objawień w Lourdes, Maryja objawiła się dwunastoletniej dziewczynce Marietcie Beco. 15 stycznia 1933 roku w oczekiwaniu na swojego brata, patrzyła w okno czy nie nadchodzi. W ogrodzie ujrzała postać kobiecą odzianą w szaty koloru biało-niebieskiego. Matka zabroniła jej wyjść do owej postaci. W następne wieczory, o wcześniejszej już godzinie, sama wychodziła do ogrodu mając nadzieję, że tajemnicza postać znów się pojawi. Stało się tak osiemnastego stycznia.

Maryja poprowadziła Mariettę do pobliskiego strumyka mówiąc, „że jest on zachowany właśnie dla Niej”. Dopiero następnego dnia przedstawiła się dziewczynce mówiąc: „Jestem Matką Bożą Ubogich. To źródło jest przeznaczone dla wszystkich narodów, by nieść ulgę chorym”. W kolejnych objawieniach, a wszystkich było osiem, mówiła: „Przyszłam ulżyć w cierpieniu. Wierzcie we mnie, a ja uwierzę w was. Módlcie się wiele. Jestem Matką Zbawiciela, Matką Boga, módlcie się wiele”.

Miejscowy proboszcz, po początkowych wątpliwościach, zdecydował się na wybudowanie tam świątyni dla umożliwienia modlitw masowo przybywającym tam wiernym. 22 sierpnia 1978 biskup Liege, za zgodą Watykanu, ogłosił dekret uznający objawienia w Banneux za wiarygodne. W trzy lata później zawierzył cały episkopat Matce Ubogich.


piątek, 7 maja 2010

Z objawień Matki Bożej w Beauraing

Beauraing to niewielkie, francuskojęzyczne miasteczko na południu Belgii w diecezji Namur. Między listopadem 1932 a styczniem 1933 Maryja objawiała się tam trzydzieści trzy razy pięciorgu dzieciom w grocie nazwanej Lourdes. Dzieci miały na imię: Fernande, Albert, Volsin, Andrea i Gilberte. Formalnie były wprawdzie ochrzczone ale rodzice ich nie narzucali się Panu Bogu. Wieczorem, 29 listopada 1932 roku w pobliżu niewielkiej groty nazwanej później grotą Matki Bożej z Lourdes, dzieci ujrzały Matkę Bożą ubraną na biało. Wydarzenie powtarzało się wielokrotnie. Podczas kolejnego objawienia, jedenastoletni Albert zapytał
Maryję czy to Ona jest Niepokalaną Dziewicą. Odpowiedź była potwierdzająca. Na pytanie: czego żąda, odpowiedziała: „abyście zawsze byli dobrzy”.

W czwartek 8 grudnia 1932, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia, dzieciom towarzyszyło około 35 tysięcy osób, które ciekawe były cudu. Matki Bożej jednak nie ujrzeli. Dziwiło ich natomiast zachowanie dzieci, które nie reagowały na podkładany im ogień, nakłucia, świecenie w oczy. Podczas innych objawień dzieci, w postawie klęczącej, razem z Maryją odmawiały modlitwę różańcową. Matka Boża zapowiadała im nawrócenie grzeszników i zachęcała do modlitwy w tej intencji.

„Módlcie się, módlcie się wiele”, mówiła. 1 stycznia 1933 roku zwracając się do Gilberty, Maryja prosiła, by modlić się zawsze, z naciskiem na zawsze. Następnego dnia zapowiedziała, że 3 stycznia ukaże się dzieciom po raz ostatni.

Po odmówieniu różańca, w rozmowie z Gilbertą, wypowiedziała słowa, które uważane są za wielką obietnicę z Beauraing: „Nawrócę grzeszników. Jestem Matką Boga, Królową Nieba. Módl się zawsze. Poświęć się dla mnie”. Niektóre z objawień trwały krótko, podczas innych odmawiano cały różaniec. Według świadectw dzieci, ramiona Maryi przepasane były długim różańcem a ręce złożone do modlitwy. Kiedy je wyciągała, widoczne było Jej złote serce.

W jednym z objawień Jej głowa ozdobiona była koroną a Ona przedstawiła się jako Królowa Niebios. Miejsce objawień szybko stało się miejscem pielgrzymek.
W 1934 roku rozpoczęła pracę komisja teologiczna powołana przez biskupa diecezji Namur. W efekcie jej badań i analiz, 19 lutego 1943 roku biskup zadecydował, że Madonna ze złotym sercem może odbierać w Beauraing kult publiczny.

Tekst pochodzi ze strony:
http://www.dogmatyka.pl/TwP/2,2/TwP_02,2(2008)271-281.pdf

Fotografia pochodzi ze strony:
http://www.marypages.com/beauraingPolish.htm

czwartek, 6 maja 2010

Z objawień Matki Najświętszej Katarzynie Labouré

W niedzielę, 27 listopada 1830 roku, św. Katarzyna przebywała w kaplicy, gdy ponownie ujrzała Najświętszą Pannę, która stała przed wizerunkiem św. Józefa, odziana w białą szatę. Jej oblicze było niezwykle piękne, zaś w rękach trzymała złotą kulę, która symbolizowała świat. Najświętsza Panna powiedziała do Katarzyny: „Ta kula symbolizuje cały świat i każdego człowieka z osobna".

W tym objawieniu wokół Najświętszej Panny uformował się owal z przesłaniem wypisanym złotymi literami: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy!"

A potem usłyszała głos: „Postaraj się o wybicie medalika na ten wzór! Wszystkie osoby, które będą go nosić na szyi, otrzymają wielkie łaski. Łaski będą obfite dla tych, którzy nosić go będą z ufnością."

„W tej samej chwili - opowiadała św. Katarzyna - obraz jakby się obrócił i ujrzałam jego drugą stronę." Nad literą M widniał krzyż spoczywający na poprzecznej belce; pod nią Serce Jezusa, otoczone cierniową koroną, oraz Serce Maryi przebite mieczem. Krzyż otaczało dwanaście gwiazd nawiązujących do słów Apokalipsy: „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu."

W grudniu Matka Boża ukazała się ponownie św. Katarzynie. Tak jak poprzednio trzymała w rękach złotą kulę z krzyżem. Na palcach dłoni miała jak poprzednio ozdobione szlachetnymi kamieniami pierścienie, z których rozpościerały się promienie, każdy piękniejszy od drugiego, i stała na półkuli, mając pod stopami węża. I dało się usłyszeć głos: „Promienie, które widzisz są symbolem łask, jakie zsyłam na tych, którzy mnie o to proszą. Szlachetne kamienie, które nie wysyłają promieni, symbolizują te łaski, o których zesłanie zapomniano prosić w modlitwie”.


Tekst pochodzi ze strony:
http://www.blogger.com/post-create.g?blogID=4978185275696264972

Fot. M. Trojnar (Paryż, Chapelle Notre Dame de la Medaille Miraculeuse, czerwiec 2008r.)

środa, 5 maja 2010

Z Objawienia Matki Bożej w La Salette

(...) Następnie zaczęła się żalić do dzieci:

"Jeżeli mój lud nie zechce się poddać, będę zmuszona puścić ramię Mojego Syna. Jest ono tak mocne i tak ciężkie, że nie zdołam go dłużej powstrzymywać. Od jak dawna już cierpię za was. Chcąc, by Mój Syn was nie opuścił, jestem zmuszona ustawicznie Go o to prosić, a wy sobie nic z tego nie robicie. Choćbyście nie wiem jak się modlili i nie wiem co czynili, nigdy nie zdołacie wynagrodzić trudu, którego się dla was podjęłam".

(...)

Tekst pochodzi ze strony:
http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/la_salette/

Fot. M. Trojnar (La Salette, czerwiec 2008r.)

wtorek, 4 maja 2010

Z Objawień Matki Bożej w Kibeho

Marie-Claire Mukangango urodziła się w rodzinie katolickiej w 1961 r., jako piąte z ośmiorga dzieci. Chodziła do jednej klasy z Nathalie. Była uczennicą spontaniczną, niesforną, czasami niezdyscyplinowaną. Cieszyła się zaufaniem koleżanek. Po skończeniu szkoły w 1983 r. uzyskała dyplom nauczycielki i podjęła pracę w szkole podstawowej. Bardzo lubi swoją pracę. Od początku objawień Marie-Claire należała do najzagorzalszych przeciwniczek objawień. Nie chciała wcale o nich słyszeć i uważała Alphonsine za chorą psychicznie.

Matka Boża ukazywała się jej od 2 marca 1982 do 15 września 1982 r. Od tamtej pory Marie-Claire powtarza, że trzeba rozważać Mękę Jezusa i głęboki ból Jego Matki. Trzeba odmawiać różaniec i koronkę do Siedmiu Boleści NMP, żeby otrzymać łaskę żalu za grzechy. Koronka do Siedmiu Boleści NMP nie jest w Kościele czymś nowym. Była kiedyś odmawiana przez niektóre zgromadzenia zakonne, jednak praktyka ta została zapomniana przez większość chrześcijan. Podczas pierwszego objawienia Maryja powiedziała: "Żałuj za grzechy! Żałuj za grzechy! Żałuj za grzechy! Nie zwracam się tylko do ciebie, lecz do wszystkich. Ludzie współcześni nie czują już tego zła, które czynią. Kiedy ktoś popełni grzech, nie przyznaje się, że źle postąpił. Proszę was, żałujcie za grzechy. Jeśli będziecie odmawiać tę koronkę, rozważając ją, będziecie mieli siłę do wzbudzenia w sobie skruchy. Dzisiaj wielu ludzi nie potrafi już prosić o przebaczenie. Ci ludzie znów krzyżują Syna Bożego. Przyszłam wam o tym przypomnieć, szczególnie tu, w Rwandzie, gdyż znajduję tu jeszcze ludzi pokornych, którzy nie są przywiązani do bogactw ani do pieniędzy."

15 sierpnia 1982 r. dziewczyna ujrzała siebie stojącą pośrodku dużego ciernistego krzewu. Siedem razy upadła w cierniste krzaki, a Maryja powiedziała: "Upadłaś siedem razy w ciernie, abym mogła poruszyć zatwardziałe serca ludzi. Świat jest chory, moje dzieci, musicie się umartwiać, żeby pomóc Jezusowi w zbawieniu świata."

Tekst pochodzi ze strony:
http://adonai.pl/cuda/?id=17

Fotografia (Miejsce objawień Matki Bożej) pochodzi ze strony:
http://adonai.pl/cuda/?id=17